Agnieszka i Wojtek

by Magda i Michał

Na początku déjà vu – sierpień, kościół św. Krzyża i ulewa. Pani Młoda – Agnieszka – to chyba już było rok temu… ale zaraz – Pan Młody to… Wojtek. To chyba my mamy pecha do tego kościoła i pogody w sierpniu. Chociaż trzeba widzieć dobre strony – te wszystkie parasole! Ulewa ustaje jedynie na czas ceremonii, a kiedy Młodzi już, już mają wyjść, zaczyna się znowu. Zostajemy na życzenia w niewielkim przedsionku. Uśmiech Agnieszki i Wojtka udzielił się szybko wszystkim i atmosfera była tak radosna, że kilka kropli z nieba nie miało znaczenia.