Dzisiaj trochę bardziej prywatnie – czyli Magda w wersji „plus” w obiektywie Michała.





Dzisiaj trochę bardziej prywatnie – czyli Magda w wersji „plus” w obiektywie Michała.





Połowa maja, za oknem wciąż pada, a my przypominamy sobie jak to było rok temu w Walencji… A było wyjątkowo. Na początek spacer starym korytem Turii aż do Miasta Sztuki i Nauki, a tam wszechobecna biel i błękit. Jeszcze tego samego dnia wyprawa w drugą stronę – nowy ogród zoologiczny i wrażenie, że każde zwierzę jest dosłownie na wyciągnięcie ręki. I rzeczywiście niektóre są – lemury swobodnie przechadzające się ścieżkami pomiędzy zwiedzającymi. Choć właściwie to chyba bardziej zwiedzający swobodnie drepczący po wybiegu lemurów
A na deser druga niedziela maja i święto lokalnej walencjańskiej Panienki – Dziewicy Opuszczonych, patronki miasta. Nasze wyobrażenie o braniu udziału w procesji już rano uległo poważnym zmianom. Wzdłuż wyznaczonej trasy zobaczyliśmy rzędy krzeseł czekających na wieczornych uczestników święta – bo przecież po co chodzić „za”, skoro wtedy nie zobaczy się wszystkiego. Największym zaskoczeniem był jednak widok małych dzieci podawanych z rąk do rąk, w zasadzie niesionych na rękach przez tłum w kierunku poruszającej się w ten sam sposób figury Matki Boskiej. Dotknięcie jej ma zapewnić maluchom pomyślność. Nadal zastanawiam się, jak dzieciaki trafiały na powrót do swoich opiekunów, ale to może w kategoriach lokalnego cudu?





















Kwietniowa sobota, jeszcze nieco chłodna, ale za to słoneczna. I piękna Młoda Para – Kasia i Piotr. Na początku bardzo przejęci i skupieni, po ceremonii z każdym krokiem bardziej radośni. Poniżej skrót z reportażu ślubnego i pleneru z dnia ślubu.





























