Hania i Grzegorz: reportaż

by Magda i Michał

Jadąc do Hani przez moment zastanawiałem się, czy GPS na pewno dobrze mnie prowadzi… Zjechałem z głównej drogi,  naokoło pola, nade mną biblijne niebo i… jest dom! Trafiłem! Za chwilę pojawił się również Grzegorz.  Kilka schodków w górę i naprawdę rodzinna atmosfera po przekroczeniu progu domu. Od tego momentu uśmiech nie schodził z twarzy Pary Młodej, a oglądając ich zdjęcia trudno go nie odwzajemnić.